Ładowanie...

Euro flirt, czyli jak poderwać obcokrajowca

Dla jednych piłka, dla innych mężczyźni. Euro to nie tylko emocje piłkarskie, to także szalone noce, wybuchy namiętności i międzynarodowe znajomości. Po meczu zabawy do białego rana i integracja, często po alkoholu i często bardzo frywolna. Dla niektórych mistrzostwa to niepowtarzalna okazja, żeby rozkochać w sobie cudzoziemca. Czy efekty łamania barier międzykulturowych będą takie same, jak w 1955 roku podczas festiwalu młodzieży? Czas pokaże, a właściwie dziewięć miesięcy. My już dziś radzimy, jak skutecznie poderwać cudzoziemca.

Polki są najpiękniejszymi kobietami na świecie. Prosta sprawa. Przynajmniej z takiego założenia trzeba wychodzić, jeśli chce się osiągnąć sukces. Nasze walory to jednak nie tylko głębokie dekolty, długie blond włosy i smukłe nóżki, ale też umiejętność prowadzenia flirtu. Do tej pory czarowałyśmy naszych chłopców, od dziś w polu uwodzenia pojawią się Anglicy, Grecy, Włosi, Rosjanie i kogo jeszcze sobie wymarzymy. Zanim jednak wdamy się w zagraniczny romans, dobrze dowiedzieć się, czym to się je. Jak zdobyć Greka, na co uważać podczas rozmowy z Hiszpanem i jak zauroczyć Francuza. – Szwedzi są okropnie trudni do poderwania – opowiada mi Dominika. – Można cały wieczór patrzeć się na nich, puszczać oczko i słać uśmiechy, a i tak nie podejdą. Jedyna rada to wyjść z inicjatywą. Kobiety w Szwecji zwykle stawiają mężczyznom pierwsze drinki, zapraszają do tańca i prawią komplementy. Szwedzi są mało romantyczni, raczej nie kokietują, tylko myślą konkretnie. Oczywiście Szwed w swoim kraju, a Szwed za granicą to inny człowiek. Alkohol wyzwala w nim namiętność, choć jego podryw po pijaku jest raczej mało dojrzały i niezbyt wysublimowany. Co innego Duńczycy. Są nam bliżsi kulturowo i bardziej odważni. Wystarczy ich odrobinę zachęcić, żeby nawiązali kontakt – dodaje Dominika.

Tęsknoto, maleńka, muszku. Czułe słówka po polsku

Szwedzi zimni jak lód. Niemcy konkretni do bólu, a Francuzi szarmanccy. – Umawiając się z Niemcem trzeba pamiętać, że są to dzieci drugiej fali. Wychowani przez feministki, traktują kobiety jak równych sobie – wyznaje Ada, która spędziła w Niemczech kilka lat. – Niemiec raczej nie zapłaci za kolację, nie będzie obsypywał prezentami, ale zaproponuje wspólne gotowanie, albo zaprosi na rower. Niemcy są raczej bezpośredni i kontaktowi. Do podrywania podchodzą zadaniowo. Co innego Francuzi. Mają zdecydowanie więcej galanterii. Moim zdaniem, to jeden z przyjemniejszych typów, który łączy południowy urok z niemiecką bezpośredniością.

Podobnego zdania jest Ola, która jest żoną Francuza mieszkającego w Polsce. – Żeby poderwać Francuza trzeba po pierwsze mówić po francusku. To podstawa. Trzeba też przygotować się na to, że raczej nie będzie nas puszczał w drzwiach i całował w rękę. Raczej uwiedzie nas słowami i wyobraźnią. Francuzi nie mają problemu z podrywaniem, są odważni. Jeżeli kobieta im się spodoba, to podchodzą do niej i nie boją się odmowy. Są też dość nieustępliw i– przyznaje Ola. Jednak ich nieustępliwość nijak się ma do tego, jak zabiegać o kobietę potrafią południowcy. – Jeżeli Grekowi spodoba się dziewczyna, to zrobi wszystko żeby ją mieć – mówi Tomek, z pochodzenia Grek. Oczywiście trzeba brać pod uwagę fakt, że podoba mu się większa część dziewczyn. Taka natura południowca.

– Jak wiadomo, południowcy są wylewni – mówi Ania, żona Kubańczyka. – To, że uśmiechnie się ktoś do ciebie na ulicy, czy powie „kochanie” nie znaczy wcale, że chce od razu spędzić z tobą całe życie. Idąc na randkę trzeba pamiętać, że ludzie z tamtych stron mają dość luźne podejście do czasu. To, że ukochany się spóźnia, nie musi oznaczać, że mu nie zależy. Przy południowcach kobieta może czuć się swobodnie. Są otwarci, słuchają tego, co się mówi i potrafią być bardzo romantyczni – rozmarza się Ania. Romantyczni do czasu. Karolina, która od czterech lat jest w stałym związku z Hiszpanem przyznaje szczerze, że czar pryśnie, kiedy zaczynamy mówić o konkretach. – Z Hiszpanami najlepiej rozmawiać o błahostkach. Ważne jest też, żeby zachować stałe pory posiłków. Głodny Hiszpan, to zły Hiszpan. Jedzenie uwielbiają celebrować, więc na randkę warto wybrać się do restauracji. Choć Hiszpanie są bardzo rodzinni, to odradzam podczas pierwszego spotkania rozmowy o stabilizacji i przyszłości. Najlepiej poznawać się podczas zabawy. Rozkochać mężczyznę można w tańcu.

Z Hiszpanem można pozwolić sobie na wiele, z Gruzinem lepiej mieć się na baczności. Jeszcze niedawno porwania ukochanych były w Gruzji na porządku dziennym. – Flirtując z Gruzinem trzeba uważać żeby nie patrzeć mu w oczy. W tej kulturze oznacza to pełne przyzwolenie – mówi Ania, która spędziła ostatni rok w Tibilisi. – Samotne kobiety są tam non stop adorowane, ale co zabawne na randki chodzi się z koleżankami. Biedni Gruzini muszą stawiać nie tylko swojej wybrance, ale również wszystkim jej przyjaciółkom. W Gruzji faza podrywania jest bardzo krótka. Tamtejsi mężczyźni szybko przechodzą do konkretów i chcę się żenić. Być może w trakcie trwania Euro zawiążą się już pierwsze stałe związki. Czas nie jest dla nich przeszkodą – żartuje Ania.

Więcej czasu potrzebują za to Anglicy. Przynajmniej ci trzeźwi. Podryw po angielsku jest powolny i flegmatyczny, co nie znaczy, że Anglikom nie brakuje klasy. – Są szarmanccy i wrażliwi, i troszkę sztywni. Oczywiście trudno tak generalizować, ale w moim odczuciu brytyjski flirt jest po prostu nudny, a po alkoholu bywa brutalny – wyznaje Martyna, która studiowała w Londynie. Ze słownej wulgarności słyną też Włosi, którzy potrafią zaczepiać kobiety w mało wysublimowany sposób. Poza tym, jak wspomina Marta są bardzo honorowi i obrażalscy. Lubią zdobywać kobiety, a jeżeli trochę im się w tym przeszkodzi potrafią zamilknąć na długo. Cóż, po prostu są trochę rozpuszczeni przez stereotypy.

Oczywiście udany podryw nie zależy od kraju pochodzenia wybranka, ale od umiejętności. Wszystkie moje rozmówczynie zaznaczają, że najważniejsze jest podejście. Wiadomo, że uśmiechniętej, miłej dziewczynie łatwiej znaleźć towarzystwo niż naburmuszonej kibicce. Trudno jednak oczekiwać, że euro-flirt zamieni się w miłość do grobowej deski. Podrywanie to przecież też sport, tyle że tutaj od wyniku ważniejsza jest rozgrywka.

.