Ładowanie...

Oto dlaczego mąż z zagranicy jest lepszy od Polaka

To, że Polacy coraz więcej podróżują jest faktem. Wyjeżdżamy za granicę w poszukiwaniu lepszej pracy, by zdobyć wykształcenie, czy choćby dla czystej przyjemności samego podróżowania. Nie każdy, bowiem czuje, że jego miejsce na świecie znajduje się właśnie tam gdzie się urodził. A jeśli jesteśmy aktualnie "do wzięcia", trzeba być przygotowanym na niespodziewane zakochanie.

Wszędzie tam, gdzie się udajemy i poznajemy nowych ludzi może nas zaskoczyć wielka miłość. Nie powinna dziwić, więc rosnąca liczba małżeństw zawieranych przez Polaków z obywatelami innych państw. Czy takie związki mogą przetrwać i dać szczęście? Z pewnością. Czy mąż obcokrajowiec to szansa poznania "od środka" innej kultury? Zdecydowanie. Czy jednak można powiedzieć, że mąż z zagranicy jest lepszy od męża Polaka?

Dla rodziny, która pozostała w Polsce, wyobrażenia o przyszłym wybranku obcokrajowcu kształtują najczęściej najpopularniejsze stereotypy. Jeśli partner pochodzi z Anglii jest z pewnością flegmatycznym nudziarzem. Francuz to romantyk w pasiastym podkoszulku i berecie z antenką. Włoch z kolei, to obwieszony złotą biżuterią wieczny maminsynek. Niemiec jest uporządkowany i punktualny, w przerwach między jodłowaniem pogryza kiełbasę i popija piwo. Co myślą jednak o swoich mężczyznach same zainteresowane?


Konkretny Niemiec

Mieszkająca w Berlinie Magda mówi: "Formalnie, z moim partnerem nie jesteśmy małżeństwem. Jednak tworzymy parę już dość długo, więc czasem czuję się jak żona. Poznaliśmy się w Polsce, gdzie przyjechał na stypendium naukowe. Po roku role się odwróciły. Ja dostałam się do programu wymiany studentów i zamieszkaliśmy już razem. Torsten pochodzi z Kolonii, więc nie często widujemy się z jego rodzicami, jednak podczas pierwszej oficjalnej wizyty zostałam przez nich bardzo ciepło przyjęta. Tak naprawdę, po tak długim czasie nie patrzę już na niego jak na obcokrajowca. Nigdy nie mieliśmy problemów z komunikacją. Nie dzieliła nas bariera kulturowa ani językowa, ponieważ studiuję germanistykę. Jednak i on uczy się polskiego - dla mnie. To bardzo miłe, bo mam świadomość ile wysiłku i pracy go to kosztuje. Koniec końców, nie jest ważne czy jest Niemcem, czy Polakiem, liczy się, jakim jest człowiekiem i to, w jaki sposób mnie traktuje. Gdyż oceniając to krytycznym okiem, polscy chłopcy może i przepuszczają kobiety w drzwiach, ale o partnerskich związkach wiedzą niestety nieliczni".

Aleksandra studiująca w Duisburgu dodaje: "Czy mąż z zagranicy jest lepszy od Polaka? Trudno generalizować w tej kwestii. Różnych ludzi można spotkać w każdej nacji. Z moich doświadczeń wynika jednak, że można zaobserwować pewne różnice między Niemcami a naszymi rodakami. Polacy może i są przystojniejsi, ale jeśli chodzi o ubiór czy kulturę osobistą raczej nie mają z tutejszymi chłopcami szans. Niemcy zdecydowanie bardziej dbają o siebie, co u nas jest w najlepszym wypadku odbierane za objaw zniewieścienia. Polacy są z reguły bardziej macho. Ma to swoje plusy i minusy. Zapłacą za rachunek w pubie, otworzą drzwi, ale są też zdecydowanie mniej tolerancyjni niż wychowani w wielokulturowym społeczeństwie Niemcy. Ci z kolei, są często ciapowaci i mało spontaniczni. Są jednak przy tym zazwyczaj bardzo pracowici, co również może być zarówno zaletą jak i wadą, bo często przedkładają obowiązki zawodowe nad życie prywatne. Ale to tylko uogólnienia, bo miłość jest przecież ślepa. Najważniejsze, to spotkać odpowiednią osobę i żyć długo i szczęśliwie".


Nietradycyjny Norweg

Jedną z największych zalet męża z Norwegii jest fakt, że prawie na pewno nie nauczy się mówić po polsku. Ponieważ większość przedstawicieli starszego pokolenia w Polsce nie mówi po angielsku, norweski mąż nie ma bezpośredniego kontaktu z teściami. Nie kłóci się z teściową, bo nie ma jak, nie wtrąca w rodzinne konflikty, bo ich nie rozumie. Jedynym tłumaczem ewentualnych niesnasek z polską rodziną może być dla niego żona, zatem niemal automatycznie przyjmuje jej punkt widzenia i staje po jej stronie bez względu na to, kto ma akurat rację.

Jak każdemu, kto nie zna dobrze jakiegoś języka, wszystko, co zostało w nim wypowiedziane, zdaje mu się mądrzejsze niż w rzeczywistości.

- Mojemu mężowi język polski bardzo się podoba i kojarzy z rosyjską poezją - mówi Mirka mieszkająca w środkowej Norwegii. - Kiedy pojechaliśmy na polskie wesele, potem przez kilka tygodni podśpiewywał sobie nasze przeboje, potwornie kalecząc teksty. Gdyby wiedział, o czym mówi piosenka "Jej czarne oczy", na pewno nie włączyłby jej do swojego ulubionego repertuaru przy goleniu, a ponieważ nie rozumie tekstu, zdaje mu się tajemniczy i głęboki. Czuje się tak oryginalny, jakby cytował Puszkina, a nie "Ivana i Delfina" - dodaje.

Nieznajomość języka polskiego Skandynawa bywa też bardzo przydatna w kwestiach politycznych. Norweg jest przyzwyczajony do niezbyt skomplikowanej i stosunkowo mało konfliktowej rodzimej sceny politycznej. Nawet, jeśli próbował się zorientować w polskiej polityce, zapewne szybko się poddał poprzestając na zapamiętaniu nazwiska polskiego premiera i prezydenta, których i tak zdarza mu się mylić. Norwegowi wszystko jedno, czy w Polsce rządzi PiS, PO czy SLD, zatem akceptuje wszystkie wybory i komentarze polityczne żony bez względu na to, jakby były głupie.

Zdaniem wielu Polek będących w związkach z Norwegami, najlepsze w niepolskich mężach jest jednak to, że mają mniej tradycyjne od Polaków podejście do rodziny. W małżeństwie nie ma typowego podziału na rolę kobiecą i męską.

- Norweski mąż nie oczekuje, że po powrocie z pracy na stole będzie na niego czekał parujący obiad - mówi Katarzyna mieszkająca we Fredrikstad. - Jeśli wraca do domu wcześniej od żony, sam zawija rękawy, by przygotować posiłek. Chętnie sprząta i opiekuje się dziećmi, widok taty przewijającego niemowlaka nie jest w Norwegii niczym niezwykłym. Dla Norwega pracująca, a nawet zarabiająca więcej żona to rzecz tak samo normalna jak obecność kobiet w rządzie czy kobieta-szef. Polską żonę na potęgę rozpieszcza, bo wie, że w Norwegii nie znajdzie lepszej - dodaje ze śmiechem.

W tym kontekście za największą wadę norweskiego małżonka można uznać, że według statystyk częściej od Polaka się rozwodzi.


Czarujący Włoch

Co takiego mają w sobie ci Włosi, czego nie mają polscy mężczyźni? Z pobieżnej analizy wynika, że Włosi - jak z resztą wszyscy wiedzą, są po prostu czarujący, a sztukę podrywania mają we krwi. A z kolei my, Słowianki nieprzyzwyczajone na takie awanse, z łatwością im ulegamy.

Poza tym, włoski latino tryska radością i optymizmem, a do tego w przypływie dobrego humoru, potrafi nawet przyrządzić romantyczną kolacje z pysznym spaghetti przy lampce włoskiego wina.

Świetny gust w kwestii estetyki i traktowanie zakupowego szaleństwa, jako rozrywki, na pewno dodaje Włochom uroku, podkreślają zgodnie moje rozmówczynie. Trzeba też dodać, że zwracanie uwagi na to, w co jest odziana wybranka i prawienie jej nieustannych komplementów, powoduje, że kobiecie uginają się po prostu kolana ze szczęścia.

Posiadanie włoskiego męża czy chłopaka, opłaca się niesamowicie również w sytuacjach zjazdów rodzinnych, kiedy to wszystkie ciocie, babcie i mamy wpadają w zachwyt nad włoskim chłopcem, gdyż tylko on umie dostrzec to, czego nie dostrzegają polscy mężowie i wujkowie. W końcu taki włoski chłopak doskonale wie jak owinąć sobie wokół palca starsze panie.

Ostatni i bardzo istotny argument dla każdej Polki, dlaczego warto być z Włochem jest taki, że można spokojnie w niego rzucać talerzami i drzeć się wniebogłosy. On cierpliwie zniesie i to, no, bo kto, jak kto ale Włoch jest przyzwyczajony do awantur i histerii. Koniec końców, on doceni nas nawet za słowiański temperament, ale nie zamieni na żadną Włoszkę, bo awanturujących się Włoszek i tak nie przebije żadna zeźlona, "temperamentna" i wściekła Polka.


Niespieszny Francuz

Decydując się na zamieszkanie na stałe we Francji potrzebny jest wyjątkowy sentyment do tego kraju i jego mieszkańców o dość specyficznej mentalności. Francuzi uważają, bowiem, że najlepsze jest tylko to, co francuskie. Francuzi uważają Polaków za naród wyjątkowo pracowity i ciężko pracujący, no może z małymi wyjątkami. Być może, dlatego Francuzi dosyć chętnie poślubiają Polki, a Francuzki nie mają nic przeciwko polskim małżonkom.

Język przestaje być dzielącą barierą, ponieważ młodzi ludzie znają inne języki, którymi mogą się ze sobą komunikować. Są też i tacy, którym związek z Francuzką czy Francuzem daje możliwość otrzymania obywatelstwa francuskiego, co otwiera drogę do innych krajów. Takie związki kończą się najczęściej rozwodami. Na szczęście takich małżeństw jest niewiele.

Francuskie dziewczyny chętnie wiążą się z obcokrajowcami w tym też z Polakami, gdyż Francuzom nie spieszno do zakładania rodziny, wybierają raczej związki bez zobowiązań. Zdesperowane dziewczyny decydują się, więc na zakładanie rodziny z mężczyznami innych kultur i ras. Wzrasta też liczba związków małżeńskich między Polakami urodzonymi i wychowanymi we Francji z rodakami mieszkającymi tu od niedawna. Polki bardzo rzadko decydują się na małżeństwo z Afrykańczykami.


Ognisty Hiszpan

Kaśka, Jagoda i Irena - to trzy z wielu Polek mieszkających w Gironie (Hiszpania), które zdecydowały się na związek z obcokrajowcami. Kaśka od roku jest z Argentyńczykiem, Jagoda dwa lata temu wyszła za mąż za Gambijczyka, a Irena od kilku miesięcy spotyka się z miejscowym, czyli Katalończykiem.

Ostatnia z nich, Irena, nigdy nie chciała mieć za partnera Polaka. Z całej trójki to właśnie ona ma najbardziej radykalne i oryginalne poglądy w tej kwestii. Oto one: język polski jest bardzo ubogi, jeśli chodzi o sprawy miłości, intymności, erotyki i wszystkiego, co wiąże się z wyznawaniem sobie nawzajem uczuć, natomiast język hiszpański jest w tej kwestii przebogaty. To oczywiście nie jest głównym powodem, dla którego na jej celowniku zawsze znajdowali się mężczyźni z innych krajów, a zwłaszcza Latynosi. Irena uważa, że Polacy są egoistami, w niewielkim stopniu dbają o swoje wnętrze i zewnętrze i dlatego nigdy żaden Polak nie podbił jej serca.


Rodzinny Gambijczyk

Jagoda, której mąż pochodzi z Gambii, z początku podziwiała jego silne więzy z rodziną i wyjątkową pozycję matki, jaka istnieje w jego kulturze. Amadu potrafi wysłać do domu połowę pensji, bo wie, że jego rodzina jest w potrzebie. Jej gambijski mąż uważa Europejczyków za egoistów nakierowanych na konsumpcyjny tryb życia, a przecież, jak twierdzi Amadu, bóg pomoże w najtrudniejszej sytuacji i nie można zamartwiać się brakiem prozaicznych dóbr. Ostatnio Jagoda jakby ostudziła swój podziw dla egzotycznych poglądów męża, zwłaszcza w sytuacji, kiedy on stracił pracę i domaga się, aby teraz Jagoda pomagała jego afrykańskiej rodzinie.


Uroczy Argentyńczyk

Kaśka rok temu zakochała się w Carlosie nie z powodu jego narodowości, ale uroku, inteligencji i wielu innych zalet, które zawładnęły jej sercem. Nie planowała związku z obcokrajowcem, po prostu trafiła ją ślepa strzała Amora. Jest szczęśliwa również z tego powodu, że ma w domu darmowego nauczyciela języka hiszpańskiego w jego argentyńskiej wersji. Nie podziela jednak poglądów językowych Ireny i uważa, że tak naprawdę dogłębnie można porozumieć się tylko w swoim rodzimym języku.

Uważa też, że Latynosi to bardzo otwarci ludzie i czasem zdarza się jej, jako chłodnawej Polce, uciekać przed wylewnością rodziny i przyjaciół Carlosa.

Oto kilka powodów wymienionych przez dziewczyny, które trochę z przymrużeniem oka przemawiają za "zagranicznymi" mężami:

  • nieznajomość języka polskiego przez partnera umożliwia bezkarne plotkowanie z koleżankami przez telefon na każdy temat, nawet ten dotyczący oblubieńca. Można patrząc mu miłośnie w oczy, powiedzieć do słuchawki "wiesz, jak on mnie ostatnio denerwuje, muszę wyskoczyć gdzieś sama na parę dni";
  • jednym z plusów tego związku jest wprowadzenie w domu nowych i często egzotycznych tradycji oraz obchodzenie podwójnych świąt w różnych obrządkach. Jeśli coś zrobi się nie tak, jest zawsze wytłumaczenie, że tak właśnie świętują w kraju naszego wybranka;
  • dzięki partnerowi-obcokrajowcowi w domu zawsze będzie unosił się międzynarodowy duch z miłym powiewem tolerancji;
  • dzieci ze związku mieszanego w naturalny sposób od najmłodszych lat będą kontaktować się ze światem w dwóch językach;
  • korzyść lingwistyczna ze związku z obcokrajowcem jest niepodważalna, bo żadna szkoła językowa nie dorówna codziennym rozmowom i kontaktom z osobnikiem mówiącym w obcym języku;
  • partner zagraniczny to również możliwość poznania zwyczajów innego narodu "od podszewki", a często także docenienie wartości kultury swojego kraju w trakcie jej prezentacji przed oblubieńcem;
  • dziewczyny mówią zgodnie, że dzięki swoim mężczyznom z innych krajów musiały odświeżyć wiedzę z zakresu historii Polski, aby odpowiadać na ich dociekliwe pytania;
  • Kaśka, Irena i Jagoda zgodnie stwierdzają, że niemal ideałem jest sytuacja, kiedy para mieszana mieszka w kraju niebędącym ojczyzną dla żadnego z partnerów, tak jak ma to miejsce w przypadku Kaśki i Jagody. To model najbardziej sprawiedliwy i z perspektywami. Zawsze można pomieszkać trochę w jednej lub drugiej ojczyźnie, bo w razie kryzysu stęskniona rodzina przyjmie mieszaną parę na dłuższe wakacje.

Oryginalny artykuł dla polonia.wp.pl Kinga Jankowska, Emilia Kałka, Agnieszka Iwulski, Monika Zakrzewska, Sylwia Skorstad